Lobotomia – kontrowersyjny zabieg, który na zawsze zapisał się w historii medycyny

Historia medycyny zna wiele metod leczenia, które z dzisiejszej perspektywy budzą zdumienie, a czasem wręcz niepokój. Jedną z nich jest lobotomia – zabieg neurochirurgiczny stosowany w XX wieku w leczeniu ciężkich chorób psychicznych. W swoim czasie uchodził za przełomową metodę terapeutyczną, a liczba przeprowadzonych operacji liczona była w dziesiątkach tysięcy. Dziś jednak lobotomia pozostaje symbolem jednej z najbardziej kontrowersyjnych praktyk w historii psychiatrii.

Na czym polegała lobotomia

Lobotomia, określana także jako leukotomia przedczołowa, polegała na celowym uszkadzaniu połączeń nerwowych pomiędzy korą przedczołową a innymi częściami mózgu, między innymi wzgórzem czy podwzgórzem. Nazwa zabiegu wywodzi się z języka greckiego – słowo „lobos” oznacza płat mózgu, natomiast „tome” tłumaczy się jako cięcie.

W praktyce lekarze przerywali drogi nerwowe odpowiedzialne za przekazywanie impulsów między różnymi strukturami mózgowia. W tamtym okresie wielu specjalistów uważało, że właśnie nieprawidłowy przepływ sygnałów nerwowych odpowiada za rozwój niektórych zaburzeń psychicznych. Usunięcie lub przecięcie tych połączeń miało przynieść pacjentom ulgę i poprawę stanu psychicznego.

Historia zabiegu i jego popularność

Początki psychochirurgii sięgają końca XIX wieku. Szwajcarski lekarz Gottlieb Burkhardt próbował wtedy leczyć zaburzenia psychiczne poprzez chirurgiczne usuwanie fragmentów kory mózgowej. Wyniki jego eksperymentów były jednak niepokojące – jeden z pacjentów zmarł, a inny po operacji odebrał sobie życie.

Prawdziwy rozgłos lobotomia zyskała dopiero w latach 30. XX wieku. W 1935 roku portugalski neurolog Antonio Egas Moniz przeprowadził pierwszy zabieg polegający na uszkodzeniu połączeń w obrębie płatów czołowych mózgu. Początkowo wstrzykiwano w mózg roztwór etanolu, później zaczęto stosować specjalne narzędzia chirurgiczne przecinające tkankę nerwową.

Z czasem procedura została jeszcze bardziej uproszczona. Lekarze opracowali metodę dostępu do mózgu przez oczodół, wykorzystując narzędzie przypominające szpikulec do lodu. Dzięki temu zabieg trwał zaledwie kilka minut i nie wymagał rozległej operacji czaszki. Popularność metody rosła bardzo szybko – w samych Stanach Zjednoczonych wykonano około 40 tysięcy lobotomii, a w Wielkiej Brytanii blisko 20 tysięcy.

Wskazania i skutki zabiegu

Lobotomię stosowano głównie u pacjentów cierpiących na ciężkie zaburzenia psychiczne. Wśród wskazań pojawiały się schizofrenia, depresja z objawami psychotycznymi czy choroba afektywna dwubiegunowa. Zdarzało się także, że zabieg przeprowadzano u osób z zaburzeniami nerwicowymi, na przykład z nasilonymi stanami lękowymi.

Rezultaty bywały bardzo różne. U części pacjentów obserwowano zmniejszenie pobudzenia psychoruchowego i uspokojenie. Jednak w wielu przypadkach pojawiały się poważne konsekwencje. Operowani tracili zdolność koncentracji, stawali się apatyczni i emocjonalnie zobojętniali. Zdarzały się również zaburzenia somatyczne, takie jak wymioty czy problemy z kontrolą podstawowych funkcji organizmu.

Stopniowo lekarze zaczęli dostrzegać, że skuteczność lobotomii nie została potwierdzona naukowo, a ryzyko powikłań jest bardzo wysokie. W latach 50. XX wieku pojawiły się pierwsze skuteczne leki psychiatryczne, między innymi przeciwpsychotyczne i przeciwdepresyjne. Wraz z ich wprowadzeniem zainteresowanie zabiegiem zaczęło gwałtownie spadać.

W kolejnych dekadach środowiska medyczne jednoznacznie uznały, że lobotomia nie powinna być stosowana. Dziś zabieg ten pozostaje raczej przestrogą niż metodą leczenia – przypomnieniem, jak bardzo medycyna potrafi zmieniać swoje podejście do terapii wraz z rozwojem wiedzy naukowej.