Proces o miliardy. Polska na ławie oskarżonych w sprawie szczepionek

Przed sądem w Brukseli ruszył proces, w którym Pfizer i BioNTech domagają się od Polski zapłaty za szczepionki, których rząd nie odebrał w 2022 roku. W grze jest ponad 6 miliardów złotych – suma, która w kontekście polskiej ochrony zdrowia brzmi niemal surrealistycznie, ale zarzuty są jak najbardziej realne.

Umowa, której Polska nie dotrzymała

Sprawa dotyczy 60 milionów dawek szczepionek, które – zgodnie z kontraktem zawartym przez Komisję Europejską w imieniu państw członkowskich – miały trafić także do Polski. Wiosną 2022 r. Ministerstwo Zdrowia poinformowało jednak, że nie zamierza ich odebrać ani za nie płacić, powołując się na okoliczności faktyczne i argumenty prawne. Powód? Nie skuteczność, ale nadmiar – szczepionek było więcej niż potrzebowała populacja. Polska nie była jedyna – podobne decyzje podjęły Rumunia i Węgry – ale tylko Warszawa znalazła się obecnie w sądowym ogniu.

NIK: brak spójności, marnotrawstwo, chaos

Najwyższa Izba Kontroli ostro skrytykowała działania resortu zdrowia, wskazując m.in. na nierzetelne prognozy i brak konsekwencji w podejmowanych decyzjach. W tym samym czasie, gdy minister podpisywał nowe umowy, alarmował unijne instytucje o nadmiarze dawek. Do końca 2022 roku Polska zakontraktowała szczepionki za prawie 14 miliardów złotych, z czego znaczną część stanowiły niewykorzystane lub zutylizowane preparaty. Sam Pfizer nie zgodził się na ograniczenie zamówienia – w przeciwieństwie do firmy Moderna, z którą udało się wynegocjować redukcję o ponad 80 procent.

Zabezpieczone pieniądze, których już nie ma

Do 2023 r. środki na ewentualne roszczenia były dostępne – znajdowały się w Funduszu Covidowym, jako środki znaczone. Wydano je jednak na bieżące leczenie pacjentów, zanim Pfizer złożył pozew. I tak doszło do procesu, który nie jest wyłącznie sporem prawnym. To także próba rozliczenia jednego z najbardziej kosztownych epizodów polskiej polityki zdrowotnej ostatnich lat.