Smaczny, słodki i miękki – ale na pewno nie zdrowy. Choć wielu chciałoby w tłusty czwartek sięgać po pączki bez wyrzutów sumienia, nauka pozostaje bezlitosna. Dr inż. Marianna Raczyk z PAN nie pozostawia złudzeń: to bomba kaloryczna pełna cukru i tłuszczu nasyconego – nawet w wersji pieczonej czy „fit”.
Z czego powstaje i co kryje pączek?
Pączek to nie tylko tradycja, ale i przykład wysoko przetworzonego produktu. Powstaje z białej mąki, mleka, jajek, cukru i masła, a następnie smażony jest na głębokim tłuszczu – najczęściej smalcu lub fryturze. Nadzienie, zwykle różane, tylko pozornie łagodzi wymowę składu. Kaloryczność? Od 300 do 350 kcal, chyba że to wersja pieczona – wtedy nieco mniej, choć nadal daleko do lekkości.
Ciasto drożdżowe chłonie tłuszcz jak gąbka – aż 20% jego masy może pochodzić z oleju. Z tego powodu wersje przemysłowe bywają szczególnie ciężkie, wzbogacane o konserwanty, emulgatory i sztuczne barwniki. Nawet pączek z cukierni, choć prostszy w składzie, nadal pozostaje wyzwaniem dla bilansu energetycznego.
Jaki pączek wybrać, jeśli już musimy?
Ekspertka doradza, by unikać wersji z ciężkimi kremami, lukrem i nadzieniem budyniowym lub ajerkoniakowym. Lepiej postawić na klasykę z cukrem pudrem – mniej masy, mniej kalorii. Także metoda smażenia ma znaczenie: jeśli tłuszcz jest stary i niefiltrowany, może wytwarzać szkodliwe izomery trans. A przecież – kto sprawdza jakość oleju w osiedlowej piekarni?
Na pytanie o możliwość stworzenia „zdrowego pączka”, dr Raczyk odpowiada jasno: trzeba by całkowicie zmienić recepturę, od mąki po cukier. I nawet wtedy – nadal nie byłby to produkt dietetyczny. Zalecenie? Zjeść jednego i koniec. A potem ruszyć się z kanapy, bo ta „niewinna przyjemność” wyjątkowo trudno się spala.