Ministerstwo Zdrowia wyznacza granicę. Kosmetyczki bez prawa do inwazyjnych zabiegów

Ministerstwo Zdrowia jasno określiło, kto może legalnie wykonywać zabiegi estetyczne o charakterze medycznym. Nowy komunikat to nie akt prawny, ale wyraźna linia interpretacyjna, która może zdecydować o kierunku przyszłych rozstrzygnięć sądowych – i praktyce rynkowej.

Tylko lekarze z uprawnieniami

Resort zdrowia zakomunikował, że zabiegi z użyciem toksyny botulinowej, kwasu hialuronowego, osocza bogatopłytkowego czy laserów wysokoenergetycznych mogą wykonywać wyłącznie lekarze lub lekarze dentyści z prawem wykonywania zawodu na czas nieokreślony. Wskazano przy tym na potrzebę odpowiedniego przeszkolenia – szczególnie w dziedzinach dermatologii, chirurgii plastycznej czy medycyny estetyczno-naprawczej. Kluczowy jest nie sam dyplom, lecz umiejętność działania w sytuacji komplikacji, które – jak pokazuje praktyka – nie należą do rzadkości. W ten sposób Ministerstwo zamyka drogę osobom bez wykształcenia medycznego do wykonywania zabiegów ingerujących w głębsze warstwy skóry.

Czego kosmetyczki nie mogą robić?

Lista procedur zarezerwowanych dla lekarzy obejmuje również nici liftingujące, peelingi głębokie, lipotransfer i lipolizę iniekcyjną. Są to zabiegi wymagające nie tylko precyzji, ale przede wszystkim znajomości anatomii i ryzyka. Kursy czy szkolenia komercyjne nie dają prawa do wykonywania tego typu procedur osobom spoza zawodu medycznego – to jeden z najmocniejszych akcentów stanowiska resortu. W praktyce oznacza to, że część usług reklamowanych dziś przez gabinety kosmetyczne powinna natychmiast zniknąć z ich oferty. A jeśli nie zniknie, to przynajmniej zostanie objęta wyraźniejszym nadzorem – prawnym i społecznym.

Kiedy zabieg estetyczny staje się medyczny?

Ministerstwo dopuszcza nadal mezoterapię mikroigłową i zabiegi z użyciem nieinwazyjnych urządzeń, o ile nie dochodzi do kwalifikowanej ingerencji w skórę. Kluczowa staje się więc definicja „ciągłości skóry” i jej naruszenia – granica, która dotąd była płynna, dziś zyskuje oparcie w interpretacji państwowej instytucji. To ważne – także dla pacjentów, którzy podejmując decyzję o zabiegu, muszą mieć pewność, że osoba po drugiej stronie fotela wie, co robi. Bo kwestia bezpieczeństwa nie powinna być traktowana jak opcja do wyboru.