Znany psychiatra traci stanowiska. W tle oskarżenia o nadużycia wobec nieletnich

Prof. Janusz Heitzman, jeden z najbardziej rozpoznawalnych psychiatrów w Polsce, znalazł się w centrum poważnych zarzutów. Po publikacji reportażu dziennikarzy WP.pl kolejne instytucje zrywają z nim współpracę, a prokuratura prowadzi śledztwo dotyczące wykorzystywania seksualnego osób nieletnich. Sam lekarz wszystkiemu zaprzecza.

Oskarżenia i kontrowersje wokół relacji z nastolatkiem

Według ustaleń dziennikarzy, prof. Heitzman miał utrzymywać niepokojące relacje z 15-letnim Markiem, którego zapraszał do swojego domu, częstował alkoholem i dopuszczał się wobec niego niestosownych zachowań. W mieszkaniu profesora chłopak miał spać w jednym łóżku z lekarzem i być świadkiem jego zachowań o charakterze seksualnym. Nastolatek nie zgłosił sprawy, zrobiła to jego dziewczyna – po znalezieniu nagrania dokumentującego jedno ze zdarzeń. Prokuratura umorzyła postępowanie, skupiając się wyłącznie na wątku rozpijania małoletniego, pomijając aspekt seksualny.

Profesor zaprzecza. Instytucje reagują

Heitzman tłumaczy, że jego relacja z chłopcem miała charakter towarzyski, a nie zawodowy. Twierdzi, że znał rodzinę Marka wcześniej, co jednak zostało zdementowane przez ojca chłopca. Po publikacji reportażu profesor został usunięty z kilku gremiów, m.in. z Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego i Rady ds. Zdrowia Psychicznego przy Ministerstwie Zdrowia. Resort przygotowuje też decyzję o jego odwołaniu z funkcji pełnomocnika ds. psychiatrii sądowej.

Kolejne wątki i nowe postępowanie

Wobec psychiatry toczy się również inne śledztwo – dotyczące wykorzystania seksualnego osoby poniżej 15. roku życia sprzed kilkunastu lat. Zgłoszenia dokonała lekarka, której pacjent opowiedział o zdarzeniu podczas konsultacji. Sprawę analizują też Naczelna Izba Lekarska, Rzecznik Praw Dziecka i Państwowa Komisja ds. wyjaśniania przypadków czynności przeciwko wolności seksualnej małoletnich. W środowisku medycznym mówi się, że historia prof. Heitzmana od dawna była tajemnicą poliszynela – wszyscy wiedzieli, ale nikt nie chciał mówić głośno.