Edukacja zdrowotna obowiązkowa od 2026 roku. MEN obiecuje „bez kontrowersji”

Od września 2026 roku edukacja zdrowotna ma stać się przedmiotem obowiązkowym w polskich szkołach. Minister edukacji Barbara Nowacka zapowiada jednak, że z podstawy programowej znikną treści, które wywołują opór części rodziców – przede wszystkim te związane z wychowaniem seksualnym. Związki zawodowe i dyrektorzy szkół przyjmują zapowiedzi ostrożnie: wszystko zależy od szczegółów.

„Bez ideologii”, ale też bez chaosu

W nowym modelu MEN rozważa wyłączenie z podstawy programowej tematów, które rodzice uznają za naruszające ich kompetencje wychowawcze. Wychowanie seksualne miałoby funkcjonować jako komponent nadobowiązkowy, choć resort nie podał jeszcze, jak miałoby to wyglądać w praktyce. To właśnie brak jasnych wytycznych budzi największy niepokój w środowisku oświatowym. – Oczekujemy, że to ministerstwo jasno określi, co należy realizować, a co można pominąć – mówi rzeczniczka ZNP Magdalena Kaszulanis.

Związki i dyrektorzy mówią jednym głosem

Wśród nauczycielskich związków zawodowych widać zaskakującą zgodność. Zarówno „Solidarność”, jak i Forum-Oświata oraz ZNP domagają się jednoznacznych i spójnych zasad, które pozwolą szkołom uniknąć organizacyjnego chaosu. – Jeśli edukacja zdrowotna ma działać, musi być obowiązkowa – przekonuje Sławomir Wittkowicz. Dyrektorzy szkół z kolei przestrzegają, że pozostawienie dowolności może sparaliżować planowanie zajęć, zwłaszcza jeśli część uczniów będzie z nich rezygnować.

Zamiast WDŻ, ale nie tylko z nazwy

Od 2025 roku edukacja zdrowotna formalnie zastąpiła wychowanie do życia w rodzinie. W praktyce oznacza to 1 godzinę tygodniowo w klasach IV–VIII oraz w szkołach ponadpodstawowych przez dwa lata. Ministerstwo zapowiada dalsze analizy, ale szkoły i nauczyciele oczekują decyzji, która zakończy tymczasowość. – Potrzebujemy jasnych ram, a nie gry pozorów – mówi dyrektor jednej z podstawówek. Trudno się z tym nie zgodzić.