Nowy wariant koronawirusa NB.1.8.1 – szybko się rozprzestrzenia, ale nie panikujmy

NB.1.8.1, nowy wariant koronawirusa z linii Omikron, pojawił się na początku 2025 roku w Chinach i w ciągu kilku miesięcy rozprzestrzenił się na cztery kontynenty. Mimo że Światowa Organizacja Zdrowia zaklasyfikowała go jako wariant pod obserwacją, dynamika zakażeń wywołuje niepokój wśród epidemiologów.

Wariant z Hongkongu, który wędruje po świecie

NB.1.8.1 to pochodna rekombinowanego szczepu XDV.1.5.1. Najpierw zdominował Hongkong i Tajwan, a potem zaczął pojawiać się w Europie, Australii i USA. W ciągu miesiąca jego udział wśród wszystkich wykrywanych przypadków wzrósł czterokrotnie.

W Indiach liczba zakażonych wzrosła czterokrotnie w tydzień, a ogniska epidemiczne pojawiły się m.in. w stanach Kerala i Maharasztra. We Francji, Kalifornii czy Nowym Jorku również pojawiają się pierwsze sygnały rozprzestrzeniania się nowego wariantu. To nie jest jeszcze fala, ale już wyraźny sygnał, że wirus nie ustępuje – jedynie mutuje.

Czym różni się NB.1.8.1 i czy powinniśmy się obawiać?

Wariant NB.1.8.1 zawiera zmiany w białku kolca – tym samym, które umożliwia wirusowi wniknięcie do komórek. Nowe mutacje mogą ułatwiać transmisję i częściowo osłabiać działanie przeciwciał. Z tego względu osoby zaszczepione lub ozdrowieńcy mogą mieć mniejszą ochronę przed samym zakażeniem.

Nie znaczy to jednak, że wracamy do punktu wyjścia. Szczepionki nadal chronią przed ciężkim przebiegiem choroby i hospitalizacją. FDA już zapowiedziała aktualizację składu preparatów na sezon jesienno-zimowy. Kluczowe pozostaje utrzymanie odporności populacyjnej – zwłaszcza wśród osób z grup podwyższonego ryzyka.

Rekomendacje WHO i co możemy zrobić

WHO nie wprowadza alarmu, ale zachowuje czujność. NB.1.8.1 znajduje się na liście wariantów pod obserwacją, a jego wpływ na zdrowie publiczne oceniany jest jako niski. Eksperci przypominają o podstawowych środkach ostrożności: maseczki w zatłoczonych miejscach, dezynfekcja rąk i ograniczenie kontaktów w sezonie infekcyjnym.

Trudno dziś powiedzieć, czy ten wariant stanie się dominujący – ale jedno jest pewne: reagujemy dziś szybciej i skuteczniej niż kiedykolwiek wcześniej. Mamy szczepionki, protokoły, doświadczenie i system wczesnego ostrzegania. Pozostaje pytanie, czy mamy też wystarczająco dużo wyobraźni, by nie powtarzać błędów z przeszłości.